Aktualności
16
07.2010
14:35

Limanowa to malownicze miasteczko w Małopolsce, w którym wyścigi górskie goszczą dopiero drugi sezon. Trasa, która została w tym roku zmodernizowana, jest obecnie najdłuższym i najnowocześniejszym torem wyścigów górskich w Polsce. Po kataklizmie powodzi, który przeszedł przez Małopolskę, start 7 i 8 rundy GSMP stał pod znakiem zapytania.
Na szczęście jednak impreza odbyła się zgodnie z planem. Po odbiorze administracyjnym, na starcie zawodów zameldowało się 71 uczestników.
Etap Limanowa - Przełęcz pod Ostrą jest najdłuższym odcinkiem w tegorocznych mistrzostwach. "Trasa jest bardzo stroma i wymagająca" - zgodnie oceniali zawodnicy. Decydującym czynnikiem okazała się moc i przygotowanie samochodów, a ponad 30-stopniowy upał dawał się we znaki nie tylko kibicom, ale również samym uczestnikom i ich maszynom.
Pierwszego dnia zawodów Mariusz Stec (aktualnie prowadzący w klasyfikacji generalnej GSMP) został pokonany przez Mateusza Banasia, który przebojem wdarł się do czołówki wyścigów górskich i w swoim pierwszym starcie pokazał Mariuszowi, że konkurencja nie śpi. Mateusz jeździ wypożyczonym ze stajni Zbyszka Steca lancerem EVO VI Open+2000. Miejmy nadzieję, że jego starty nie spowodują wojny domowej w rajdowej rodzinie :) Na trzecim miejscu dojechał Waldemar Kluza, za nim Paweł Dytko, a na piątym miejscu na metę zawitał Marcin Bełtowski.
Michał Sowa, któremu niezmiernie gratulujemy z okazji zostania tatusiem, po pierwszym dniu wyścigu został sklasyfikowany na 10. miejscu. Jak twierdził w naszej rozmowie: "Niestety w Limanowej nie jechało mi się najlepiej. Brak koncentracji sprawił, że popełniałem błędy”. Trzymamy kciuki, że już 30 lipca na Słowacji koncentracja powróci i Michałowi pójdzie znacznie lepiej.
Drugi dzień zmagań należał do Marcina Bełtowskiego w Subaru Imprezie, który w niedzielę ustanowił nowy rekord trasy (2:29:657 ). Nie był to jednak zbyt szczęśliwy weekend dla Mariusza Steca, który znów musiał pozdrawiać kibiców z niższego miejsca na podium. Mateusz Banaś dołączył do grona pechowców, którzy nie dojechali drugiego dnia na metę. Już na drugim zakręcie zdemolował tył swojego samochodu obijając się o bandę, co wykluczyło go z dalszej rywalizacji. Wypadków tego dnia nie brakowało i co chwilę na trasie zobaczyć można było żółtą flagę i jeżdżące samochody bezpieczeństwa. Trzeci na metę dotarł Paweł Dytko w Evo X, czwarty Grzegorz Dul, a pierwszą piątkę zamknął Grzegorz Duda na Lancerze Evo VIII.
Michał Sowa drugiego dnia dotarł na metę jako 11. i na tej samej pozycji plasuje się w klasyfikacji generalnej. Przed niego wskoczyło dwóch debiutantów: Rafał Grzesiński, który w Sopocie zadebiutował w wielkim stylu oraz Mateusz Banaś, o którym mowa była na początku artykułu.
Już 30 lipca na Słowacji rozpocznie się 9 i 10 runda GSMP - zapraszamy wszystkich na trasę rajdu oraz do śledzenia newsów w grupie Wyścigi górskie na stronie http://jazda.pl/group/wyscigi-gorskie.
Głosy:
0
Komentarze:
0


















Komentarze (0)